Kazanie

Msza niedzielna 25. niedziela zwykła

2026-09-20 • Sanktuarium Najświętszej Rodziny w Krakowie

Zazdrość to pułapka, która odciąga nas od Bożego planu. Wzajemne miłowanie i wdzięczność przynoszą prawdziwą radość. Niech modlitwa o pokój w sercu pomoże…

Treść publiczna

Kazanie o zazdrości i złośliwości: - Trudna lekcja o akceptacji dobra i równej zapłacie dla robotników. - Opowiadanie o polskiej złośliwości i wzajemnym pilnowaniu się. - Refleksja nad ludzką zazdrością, złośliwością i konsekwencjami społecznymi. - Apel o życzliwość i szczerość w relacjach międzyludzkich.

Kazanie o złośliwości i zazdrości: Że nie mogli się zgodzić na dobroć najemcy i na fakt, że zapłacił on innym tę samą cenę. Myślę, że jest to bardzo trudna do przełknięcia lekcja. Szczególnie może i dla nas Polaków jest taka złośliwa opowiastka o tym, jak jakiejś wysokiej rangi polityk wizytuje piekło. W sali niemieckiej kotły się palą, smoła się gotuje, Niemcy w kotłach się smażą, diabły pilnują, żeby żaden z potępionych głowy z kotła nie wystawił. Podobnie jest w sali amerykańskiej, szkockiej i innych nacji. Wszędzie to samo, diabły pilnują. W końcu przychodzi do sali polskiej. Kotły dymią, smoła się gotuje, ale nikogo w kotłach nie widać. A także przy kotłach nikt nie stoi, nikt nie pilnuje, diabły nie pilnują. I wtedy pyta, co, nie ma tu Polaków? Nie, są, mówi przewodnik. A gdzie oni są? Nie widać nikogo, żeby głowę z kotła wystawiał. No i przecież nikt ich nie pilnuje. A wtedy ten przewodnik odpowiada: Ich nie trzeba pilnować, oni sami się w zamierze pilnują, żeby żaden z nich…

Kazanie o ksenofobii i złośliwości społecznej: Czy tak naprawdę warto za wszelką cenę zdobywać stanowiska kosztem innych? Czy warto deptać innych, niszczyć innych, donosić na innych? Przecież to się dzieje na naszych oczach także. Kiedyś w Polsce było ormo, czyli donosiciele jeden na drugiego. A czy teraz nie jest podobnie? W takich przypadkach można sypać garściami. Mam tylko jeden, autentyczny. Nikt mi nie opowiadał, sam to przeżyłem. W tej parafii. Kiedyś pierwszy piątek pojechałem do chorych samochodem. Czasem jadę skutecznie, jak jest ciepło, ale samochodem. Postawiłem samochód przed blokiem i poszedłem do dwóch chorych i wracam. A to już straż miejska spisuje kogoś tam, bo nie ma tabliczki tej za szybą, chociaż podobno mieszkał w tym bloku. Ja też nie miałem tabliczki, że jestem mieszkańcem tego bloku. No i praktycznie szli w moim kierunku. Też pewnie by mi wypisali mandat albo jakieś nie wiem co. Oczywiście ktoś powie, no słusznie, ale tam w tej okolicy jest ktoś, który zaraz…

Otwórz wpis w MszaAI

Ładuję aplikację...