Kazanie

Msza poranna z kazaniem o misjonarstwie

2026-10-06 • Bazylika Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach

Nie przestajemy być uczniami, nawet gdy stajemy się misjonarzami. Najpierw szkoła Jezusa, potem świat. Bądźmy w Jego domu, byśmy mogli Go naśladować.…

Treść publiczna

Kazanie: uczniowie-misjonarze i Boże miłosierdzie: - Bycie misjonarzem nie kończy bycia uczniem: człowiek ma uczyć się, rozwijać i formować przez całe życie. - Dom Marty, Marii i Łazarza oraz apostołowie są przedstawieni jako przykłady przebywania w szkole Jezusa i uczenia się od Niego. - Kazanie zachęca do otwierania się na obecność Jezusa, porzucania duchowego zaślepienia i przyjmowania Bożego miłosierdzia. - Miłosierdzie można nieść innym przez codzienne gesty, słowa i uśmiech.

Homilia o szkole Jezusa i byciu uczniem-misjonarzem: Siostry i bracia w Chrystusie, wypowiem może taką myśl niełatwą dla aktualnych uczniów. Człowiek uczy się całe życie. Uczymy się całe życie i nawet jeżeli są nam powierzane różne bardzo odpowiedzialne zadania i misje, to dalej musimy się rozwijać, dokształcać, formować i trwa to przez całe życie. Dlaczego wypowiedziałem tę myśl? Ponieważ pewnie w większości polskich kościołów w niedzielę był odczytywany list księży biskupów, w którym zapowiadano Dzień Papieski tę najbliższą niedzielę pod tym samym hasłem, pod jakim przeżywamy cały ten rok w kościele: Uczniowie-Misjonarze. To właśnie w tym zawiera się to, że najpierw musimy być uczniami, żeby potem stać się misjonarzami. A nawet gdy stajemy się tymi misjonarzami, to nie przestajemy być uczniami. Dzisiejszy dzień dostarcza nam kilku przykładów szkoły Jezusowej. Taką szkołą był zaprzyjaźniony dom z Panem Jezusem – dom Marty, Marii i ich brata Łazarza. Dzisiejszym językiem moglibyśmy…

Kazanie o otwartym sercu i Bożym miłosierdziu: Tego uczy nas także siostra Faustyna, której święto przeżywaliśmy wczoraj. Pierwsza rzecz: otwarte serce. Otwarta cała osoba na obecność Pana Jezusa. A w niektórych przypadkach jeszcze więcej rzeczy trzeba otworzyć. Na przykład święty Paweł musiał otworzyć swoje oczy, bo przez wiele lat żył jakby w zaślepieniu. Jest takie może nieładne powiedzenie: czasami trzeba by się uderzyć w ścianę albo czymś tam, jakimś obuchem w głowę dostać, żeby człowiek się wyrwał z jakiegoś takiego zaślepienia. Coś takiego przeżył święty Paweł. Czasami trzeba tak się trochę puknąć mocniej, bo człowiek żyje, a nie wie po co żyje. Żyje w jakimś zaślepieniu. Nie żyję pełnią życia. Jest to tylko jakaś namiastka. Ale to nie jest prawdziwe życzenie. Dlatego trzeba nam takiego nieustannego otwierania się na Pana Jezusa, jakiego uczy nas siostra Faustyna w takich zwyczajnych okolicznościach życia: w zwyczajnych posługach, w zwyczajnych czynnościach, w zadaniach, które…

Otwórz wpis w MszaAI

Ładuję aplikację...