Kazanie
Koronka do Miłosierdzia Bożego z kazaniem
2026-10-05 • Jasna Góra - Klasztor OO. Paulinów w Częstochowie
Czy na pewno stawiamy sobie pytanie: jak żyć, by osiągnąć życie wieczne? Odpowiedź jest prosta, ale wymaga całego serca: miłuj Boga i bliźniego jak siebie…
Treść publiczna
Kazanie: - Jezus wskazuje, że drogą do życia wiecznego jest miłowanie Boga całym sobą i bliźniego jak siebie samego. - Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie pokazuje, że bliźnim jest ten, komu okazuje się miłosierdzie; pada wezwanie: „Idź i ty czyń podobnie”. - Kaznodzieja przywołuje życie świętej Faustyny: jej pochodzenie z ubogiej, wielodzietnej rodziny, powołanie zakonne i polecenie namalowania obrazu Jezusa Miłosiernego. - Wspomniano o ustanowieniu Święta Bożego Miłosierdzia przez Jana Pawła II w 2000 roku oraz o Koronce do Bożego Miłosierdzia. - Święta Faustyna odwiedziła Jasną Górę 23 maja 1933 roku i 4 listopada 1935 roku; kaznodzieja zachęcał do modlitwy, słuchania Boga i realizowania Jego słowa.
Kazanie o życiu wiecznym i miłosierdziu: Przede wszystkim myślę o wieczności. Jezus. Na to pytanie dajemy odpowiedź pytaniem: Co jest napisane w prawie? Co czytasz? Przecież uczony w prawie. I wtedy recytuję prawo: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem, a swego bliźniego jak siebie samego. Dobrze odpowiedziałeś. To czyń, a będziesz żył. Właśnie Jezus Chrystus uświadamia nam i przypomina, co jest podstawą, aby osiągnąć życie wieczne. Pytanie, na ile my stawiamy sobie to pytanie, jak żyć, żeby osiągnąć życie wieczne. Czy w ogóle stawiamy sobie to pytanie? To, że dziś słyszymy ten fragment Ewangelii, uświadamia nam sens naszego życia. Bo bardzo często skupiamy się na tym, co jest doczesne. Kręcimy się wokół tego, żebyśmy mieli co jeść, mogli wypocząć, mieli pracę. No a najczęściej to, co życzymy? Pan Jezus mówi, abyś osiągnął życie wieczne, musisz miłować Boga całą swoją osobą i bliźniego swego jak siebie samego.…
Kazanie o świętej Faustynie i woli Bożej: Jak to głęboko wpisuje się w życie dzisiejszej patronki, tej prostej dziewczyny, trzeciej z dziesięciorga dzieci. Byłem w Głogowcu, teraz dom jest wyremontowany, aby pielgrzymi mogli odwiedzać to miejsce. To było proste gospodarstwo, rodzina uboga. Nie patrzyła, lękała się o wychowanie, ale przyjęli dziesięcioro dzieci. Jako trzecia i jedna z najstarszych poszła Faustyna, czyli Helena, bo takie imię miała na chrzcie, żeby zarabiać pieniądze i pomóc rodzicom. Pan Bóg ma swoje dziwne plany wobec człowieka. Tą prostą, niewykształconą dziewczynę powołał do wielkiego dzieła. Nie rozumiała wszystkiego, co się w jej życiu zaczęło dziać, ale kiedy znalazła się po różnych trudnościach w zakonie, nie było jej lekko. A kiedy Pan Jezus po raz pierwszy w Płocku objawił się jej w celi zakonnej, to jeszcze oberwała dobrze. Najtrudniej się obrywa od swoich, bo to jest najtrudniejsze – być zrozumianym przez domowników, współbraci czy współsiostry. Przeszła…
Refleksja o pobycie siostry Faustyny na Jasnej Górze: Nic mi nie odmówiła, o co ją prosiła. To słowa siostry Faustyny z jej pobytu od godziny 5:00 rano do godziny 11:00. Nie wiadomo, kiedy te godziny upłynęły. Sama straciła poczucie czasu. Dlatego właśnie ten czas tutaj ma głębokie znaczenie. Kiedy stajemy przed Matką Bożą, to właśnie przedziwna jest tajemnica, ale ten czas tutaj nie wiadomo, kiedy upłynie. Tutaj wszystko możemy powiedzieć, ale przede wszystkim musimy nauczyć się słuchać.